Wszyscy jesteśmy wzrokowcami

Dobra muzyka nie obroni się sama. Popularność danej płyty jest wynikiem zaplanowanych działań promocyjnych. Wydawcy muszą dbać o wszystkie detale.

Jeśli raper mówi, że nie promuje swojej nowej płyty, to oznacza, że wcześniejszą dekadę poświęcił pracując na swoją pozycję. W końcu zbudował sobie taki fanbase, że mógł odpuścić jakiś szerszy marketing. Płyta i tak się sprzeda. Być może nawet pokryje się złotem. Ale jest jedna rzecz, której nigdy nie wypada olewać – okładka albumu.

Wygląd okładki ma znaczenie

Wszyscy jesteśmy wzrokowcami. Dlatego wygląd okładki płyty jest taki ważny. Jeśli ktoś w tym momencie przypomni mi, że był taki jeden brzydko opakowany album pod tytułem „Najebawszy EP” i nawet stał się klasykiem – odpowiem, że to był wyjątek. Zresztą to było celowe zagranie Smarkiego.

Profesjonalne wytwórnie muzyczne z reguły dbają o wszystkie szczegóły dotyczące wizerunku artystów, dlatego okładki większości płyt prezentują się bardzo przyzwoicie. Nie chodzi o to, że opakowanie każdego albumu musi być dziełem sztuki (chociaż często tak jest), ale wydawca nie może dopuścić do sytuacji, w której płyta zostanie zapamiętana wyłącznie z powodu żenująco słabego projektu okładki.

Myślę, że wiele można zarzucić polskiemu rynkowi muzycznemu, ale akurat z okładkami nie ma lipy. Nie zamierzam tutaj wrzucać wszystkich ładnych okładek płyt hip-hopowych, bo mi bloga nie starczy, ale odeślę Cię do wyników plebiscytu na najlepsze polskie okładki 2014 roku według czytelników serwisu internetowego „okladki.net”. Nie ma żadnego zaskoczenia, bo finałowa trzydziestka została zdominowana przez albumy hip-hopowe.

Sprawdź wyniki plebiscytu COVER awARTS na najlepsze polskie okładki 2014.
 


Spodobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na newsletter i otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach prosto na swój adres e-mail. Maksymalnie jedna wiadomość w tygodniu.


Newsletter templates by FreshMail


Zobacz inne wpisy: