Obyś nigdy nie musiał tego słuchać

W rzeczywistym świecie świeże pomysły, nieszablonowe flow i świetne teksty rzadko się przyjmują. Najczęściej tylko to, co dobrze wypromowane, mimo że beznadziejne, cieszy się powodzeniem.

Przyjrzyj się dokładniej wielkim liczbom na YouTube, a przekonasz się, że wiele kiczowatych utworów okazuje się tymi najpopularniejszymi.

Wystarczy tylko trafić na podatny grunt, czyli na przykład na polskich gimnazjalistów. Oni łykną wszystko, nawet największą szmirę i tandetę.

Rozumiem, że raperzy jako biznesmeni muszą improwizować i wykorzystywać nadarzające się okazje. Szkoda tylko, że dzieje się to kosztem uszu młodych ludzi.

Rozpoznawalni raperzy mają świadomość tego, że do stworzenia hitu wystarczy im jakikolwiek newschoolowy bit i zlepek przypadkowych słów. Całą resztę załatwia odpowiednia promocja.

Moi znajomi słuchający rapu od dawna urządzali sobie podśmiechujki z tekstów Miuosha. Przedstawiali go jako przykład rapera żerującego na gimnazjalistach. Dzisiaj zrozumiałem, że mieli rację.

Wcześniej kojarzyłem tylko pojedyncze single i gościnne zwrotki Miuosha na płytach innych raperów. Miałem do niego neutralny stosunek. Dzisiaj trafiłem na YouTube na kilka tracków z „Pana z Katowic”. O czym on pieprzy w tekstach na tej płycie? Niestety nie wiadomo!

PS Słuchasz na własną odpowiedzialność.


 


Spodobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na newsletter i otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach prosto na swój adres e-mail. Maksymalnie jedna wiadomość w tygodniu.


Newsletter templates by FreshMail


Zobacz inne wpisy: