Ja raper, ty już nie raper. Współczuję Pihowi

Pewien nieproszony gość narobił strasznej trzody w trakcie weekendowego koncertu Quebonafide. Nikomu nie życzę takiego niespodziewanego gościa przy wigilijnym stole.

Tym gościem był raper Pih, który przechwycił jeden z mikrofonów i zaczął krytykować twórczość Quebonafide. Nie widziałem tego na żywo, ale na filmiku wygląda to tak, jakby weteran był napędzany wódką i bólem dupy.

Nie rozumiem, jak można bez zaproszenia wbić się na scenę podczas czyjegoś koncertu i pluć jadem. Straszna trzoda.

Przepił…yyy przebił problemy, które opisywałem w jednym ze swoich wpisów: Rap a hip hop. Co to jest rap? Co to jest hip-hop?

Dziwi mnie, że publiczność zareagowała gwizdami i wyzwiskami zamiast po prostu parsknąć śmiechem i zaśpiewać jakiś biesiadny hicior. Na przykład „I jeszcze jeden, i jeszcze raz!”. Myślę, że spodobałoby się wodzirejowi. Może nawet poszedłby w pląsy?

Współczuję Pihowi. Zmieniają się czasy, zmienia się hip-hop, a on bidulek został w blokach startowych i boi się o przyszłość.

Myślę, że wystarczającym komentarzem całej sytuacji będą poniższe wersy z kawałka Tedego – Najba Muzik.

Niejeden stary wyga dyga, że młoda liga przejmie grę
Niejeden stary wyga dyga, że młoda liga przejmie chleb
Niejeden wyga dyga, że młoda liga przejmie pengę

To przecież tylko prawda.
 


Spodobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na newsletter i otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach prosto na swój adres e-mail. Maksymalnie jedna wiadomość w tygodniu.


Newsletter templates by FreshMail


Zobacz inne wpisy: