„Hip-hop download”, czyli piractwo świetnym sposobem na promocję rapu

„Osoby ściągające muzykę z nielegalnych źródeł okradają artystów”. Takie zdanie słyszę od każdego rapera, który nie radzi sobie z promocją własnej muzyki.

Zaskakuje mnie, że potępianie piractwa jest tak powszechne akurat w środowisku hip-hopowym. Przecież początki polskiego rapu wiązały się z przegrywaniem kawałków raperów z USA na kasety magnetofonowe i VHS.

Wklepywanie do Google hasła hip-hop download to tylko współczesny odpowiednik rejestrowania nagrań poprzez gwałcenie przycisku REC na magnetofonach typu jamnik. To była norma w latach 90-tych. Pomimo tego, Twoi ulubieni raperzy będą starali się przekonać Cię, że w dzisiejszych czasach ściągając płytę z sieci jesteś zwykłym złodziejem. Nie słuchaj ich.

Brakuje mi szerszego spojrzenia na sprawę przez wykonawców. Zakładam, że ludzie nie kupili danej płyty z jakiegoś konkretnego powodu. Wydawcy powinni dążyć do tego, aby te powody eliminować.

Przyglądam się realiom i widzę, że zazwyczaj piratem staje się źle obsłużony klient. Zazwyczaj winni są raperzy. Jeśli płyta się nie sprzedaje, to brakuje jej wartości dodanej. Co najgorsze, brakuje odpowiedniej jakości muzyki.

Jestem przekonany, że dobra płyta hip-hopowa obroni się sama. Część słuchaczy zajara się spiraconym albumem. Wtedy kupią tę oraz kolejne płyty w oryginalnej wersji, bo uznają, że warto. O wszystkim powiedzą znajomym. Razem przyjdą na koncert i zapłacą za bilety. Może kupią ubrania z logotypem wytwórni. Nic nie działa tak, jak marketing szeptany.

Cieszą mnie świadomi słuchacze, którzy szukając dobrego hip-hopu w pierwszej kolejności sprawdzają przedpremierowe single, a nawet ci wklepujący w Google ksywę rapera razem z frazą hip-hop download. Dopiero po odsłuchu kupują wybrane fizyki lub legalną muzykę udostępnioną w sieci.

Bardzo podoba mi się podejście do tematu prezentowane przez VNM-a, rapera wydającego w wytwórni Prosto. Posłuchajcie jego wypowiedzi:
 

 
Rzeczywistość jest taka, że każdy nielegalnie ściągnięty kawałek zwiększa rozpoznawalność artysty. W piractwie nie ma wiele złego. Nie powinieneś się temu dziwić.
 


Spodobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na newsletter i otrzymuj powiadomienia o nowych tekstach prosto na swój adres e-mail. Maksymalnie jedna wiadomość w tygodniu.


Newsletter templates by FreshMail


Zobacz inne wpisy: